Kocham faceta ,ktory ma zone i coreczke 6-cio letnia.Facet mieszka od 5 lat sam ,w innym kraju ale czesto widuje sie z corka.Za zwyczaj raz w miesiacu albo on leci do Polski albo Coreczka Po drugie - jest drugi facet.Cudowny, mądry, ciepły, pewny siebie. Mówi, że mnie kocha i że na mnie poczeka, prosi o szansę, twierdzi, że uczucie z mojej strony przyjdzie z czasem, a jeśli Podobnie może być w przypadku trwałej relacji. Pewnie bywają momenty, w których zupełnie nie rozumiesz, co twój partner ma na myśli. Jego komunikaty są niejasne, a czasem wręcz ze sobą sprzeczne. Z naszą pomocą uda ci się prawidłowo zinterpretować to, co usłyszysz od faceta. „Nie szukam dziewczyny” Ups, to nie jest dobry Nie zapominaj o tym i doceń swojego faceta, który może czasem nie mówi wiele o uczuciach, ale miłość do Ciebie okazuje dzięki czynom. A ta forma wyznania jest bardziej cenna. Narzekasz na niego ciągle i narzekasz. Ale przecież tak naprawdę mocno go kochasz i drżysz na myśl, że coś złego mogłoby się mu przydarzyć. Nie rób z tego problemu, tylko porozmawiaj i spytaj o powody, o wizję wspólnej przyszłości. Tyle czasu mieszkacie razem i nawet się nie zaręczyliście? I nie zwalajcie winy na faceta, bo moim zdaniem oświadczyny trzeba wczesniej przedyskutować razem, bo to kolejny etap związku, a nie tylko deklaracja ze strony mężczyzny. Jestem z nim, bo boję się samotności, nie chce być sama. A tak mam świadomość, ze zawsze jest z kim porozmawiać, do kogo sie zwrócić w razie potrzeby. Aha facet z którym się spotykam . fot. Adobe Stock Kuba był lektorem hiszpańskiego, w szkole, do której zapisałam się w ramach powakacyjnej rozrywki. Przystojny, uśmiechnięty, na oko trzydziestoparoletni. Od razu mnie oczarował. Zresztą, jak większość dziewczyn na kursie. Jednak ja w przeciwieństwie do nich, nie nagabywałam Kuby po każdych zajęciach, szukając pretekstu do rozmowy. A podczas lekcji nie robiłam słodkich oczu, kiedy nie znałam odpowiedzi. Bo też rzadko ich nie znałam. Za bardzo zależało mi na dobrym wykorzystaniu zainwestowanych w naukę pieniędzy. Starałam się zatem jak najwięcej z tych lekcji wynieść. Najlepsza uczennica Choć nie stwarzałam Kubie ekstraokazji do rozmowy, odnosiłam wrażenie, że docenia moje zaangażowanie i częściej konwersuje ze mną niż z innymi kursantami. Ale starałam się nie brać tego za dobrą monetę. Strofowałam siebie, żebym sobie za dużo nie wyobrażała. Nie miałam ani figury modelki, ani perlistego śmiechu, ani tym bardziej blond włosów do ramion. Po prostu nie mogłam się podobać takiemu mężczyźnie jak on. Mimo to nie dało się ukryć, że Kuba z lekcji na lekcję patrzył na mnie coraz częściej. – Świetnie ci idzie – komentował, podchodząc do mojej ławki. – Mam dobrego nauczyciela – odwdzięczałam się komplementem. Po skończonych zajęciach często zagadywał mnie po hiszpańsku. Spędzaliśmy jeszcze długie minuty na rozmowach o ostatnio obejrzanym filmie czy przeczytanej książce. Tymczasem kurs zbliżał się ku końcowi. Było mi żal, że już nie spotkam Kuby. „Gdyby mu na mnie zależało, zaprosiłby mnie na kawę” – rozmyślałam przybita. – Zmobilizuj się i powiedz mu, co czujesz. Teraz albo nigdy – radziła Agnieszka, moja przyjaciółka. Całe życie powtarzałam, że los zamiast szczęścia w miłości dał mi dobrych przyjaciół. Na Adze zawsze mogłam polegać. Nie miałyśmy przed sobą tajemnic i wspierałyśmy się na każdym kroku. – Wiesz co? – wpadłam na genialny pomysł. – Może go gdzieś zaproszę i wybadam, czy rzeczywiście się mną interesuje – zaproponowałam podniecona. – Świetny pomysł! Tak trzymaj! Nie ma co czekać – podchwyciła Agnieszka. Zaproszenie Po kolejnych zajęciach przemogłam się w sobie i podeszłam do niego. Fala dziewczyn, które na początku otaczały jego biurko, zdążyła już stopnieć, mogłam więc być pewna, że nikt nie nie usłyszy naszej rozmowy. To na wypadek, gdyby boski nauczyciel mi odmówił. – Nie wpadłbyś do mnie pojutrze na hiszpańską kolację? – zaproponowałam z bijącym sercem. – A naprawdę będzie hiszpańskie menu? – uśmiechnął się. – Postaram się – odparłam. – W takim razie z przyjemnością – zgodził się, zaglądając mi w oczy. Serce mi biło i ręce się trzęsły, gdy wracałam do domu. Miałam ledwie dwa dni na naukę gotowania. Zaprosiłam oczywiście Agnieszkę i kilku znajomych. Nie chciałam, żeby Kuba pomyślał, że zwabiłam go na randkę. Tortilla, gazpacho, paella wyszły mi całkiem dobrze. Ciekawa byłam, czy i jemu będą smakowały. Agnieszka wpadła troszkę wcześniej, żeby mi pomóc. Znajomi też przyszli kilka minut przed zapowiedzianą godziną. Za to Kuba stawił się na czas. – Witaj! – podał mi rękę. Wyglądał na zmieszanego. Wyciągnął z torebki hiszpańskie wino i podał mi je bez słowa. Stanął przy ścianie ze zdjęciami z moich podróży. Podeszłam do niego z kawałkami tortilli na tacy. – Brawo! Stanęłaś na wysokości zadania – pogratulował mi, kiedy przełknął pierwszy kęs. – Jesteś bardzo fotogeniczna – zmienił gładko temat. – Krajobraz, architektura czy przyroda z tobą na zdjęciu nie mają szans. Zaśmiałam się i już miałam coś powiedzieć, kiedy usłyszałam Agę. – Cześć – powiedziała, stając między nami i uśmiechając się niczym modelka z amerykańskiego żurnala. Przedstawiłam ich sobie. Bacznie obserwowałam reakcję koleżanki. Czy podzieli moje zdanie na temat urody i ujmującego zachowania Jakuba? Czy jej zdaniem mam u niego szansę? – Ach, to ty jesteś tym nauczycielem, o którym Ulka tyle opowiada – przełknęła kolejny łyk wina. – No to może umówicie się wreszcie na prawdziwą randkę? – palnęła nieoczekiwanie. Jakub poczerwieniał, ja również poczułam się idiotycznie. „Chyba za dużo wypiła” – przemknęło mi przez głowę. – Aga, no coś ty, przecież ja i Jakub jesteśmy tylko znajomymi – wyjaśniałam, żeby ratować sytuację. – Tylko znajomymi? – powtórzyła wpatrując się w Jakuba, który po moim stwierdzeniu wyglądał jeszcze gorzej niż przed pytaniem Agnieszki. – W takim razie może umówisz się ze mną? – roześmiała się, przekrzywiając kokieteryjnie głowę. Bolesna zdrada Kuba zaniemówił. Patrzył na nas zdziwiony. Ja z kolei, zaskoczona, nie byłam w stanie nic powiedzieć. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, że tak się zachowa moja najlepsza przyjaciółka… – Pójdziesz ze mną do kina? – ciągnęła Agnieszka niezrażona. Kuba wpatrywał się we mnie, jakby oczekiwał, że coś odpowiem. – Czemu nie – stwierdził w końcu, nie widząc żadnej reakcji z mojej strony. – Ula, nie masz nic przeciwko temu? – patrzył ciągle w moje oczy, jakby dawał mi przywilej podjęcia decyzji. – Ależ dlaczego miałabym mieć coś przeciwko temu… – skłamałam. – Przepraszam was, muszę sprawdzić, jak inni się bawią – rzuciłam i odeszłam od nich. Tak naprawdę chciałam, żeby wszyscy już sobie poszli. Miałam dość tego wieczoru. Jak ona mogła zrobić mi coś takiego i jeszcze oczekiwać, że publicznie stanę jej na drodze?! A z drugiej strony, przecież wiedziała, co do niego czuję, jak bardzo mi na nim zależy! I znała mnie na tyle, żeby być pewną, że jestem zbyt nieśmiała, żeby o niego zawalczyć… Kiedy wszyscy już wyszli i zostałam sama, zobaczyłam, że wino Jakuba nie zostało nawet otwarte. Postawiłam zrobić z niego użytek i upić się, najlepiej do nieprzytomności. I wtedy zadzwoniła moja dotąd najlepsza przyjaciółka. – Słuchaj, Ula, nie gniewasz się chyba? – zapytała i nie czekając na to, co mam do powiedzenia, ciągnęła: – Miałyśmy go wybadać, czy mu na tobie zależy, tak? No to wzięłam go pod włos! I jak sama widzisz, niezłe z niego ziółko. Chyba jednak nie myślał o tobie poważnie, skoro umówił się ze mną. Swoją drogą, on jest rzeczywiście niesamowity. Przystojny, mądry… Ula, jesteś tam? Nie gniewasz się na mnie? – Nie wiem, co o tobie myśleć – zaczęłam, lecz po chwili zrejterowałam. – Chyba niepotrzebnie coś sobie wyobrażałam. Masz rację, nie zależało mu na mnie. Teraz miałam żal do Kuby. Przecież mógł o mnie zawalczyć, prawda? Gdyby chciał, toby odmówił Agnieszce! W grudniu czekała mnie jeszcze ostatnia lekcja hiszpańskiego. W niczym jednak nie przypominała poprzednich. Kuba unikał mojego wzroku, ja jego też. Jakub o nic mnie nie pytał. Wychodząc z lekcji, nie wytrzymałam i odezwałam się: – Fajnie, że ty i Agnieszka… Wiesz, to moja najlepsza przyjaciółka. – Jest bardzo miła, a przy tym szczera i odważna – uśmiechnął się. Poczułam ból, jakby ktoś z całej siły uderzył mnie w serce. Oczywiście niczego po sobie nie pokazałam. – Do zobaczenia – pożegnałam się. Od tamtej pory już nie spotykałam mojego nauczyciela hiszpańskiego. Agnieszka, zajęta nową znajomością, rzadko się do mnie odzywała. Może miała wyrzuty sumienia? Ja na pewno nie mogłam przeboleć, że oddałam swoją miłość przyjaciółce, a ona ją wzięła bez jakichkolwiek skrupułów. Było mi ciężko i bardzo cierpiałam. Niestety, musiałam żyć z tą gorzką prawdą, że nikogo nie można zmusić do uczucia. Rok później Agnieszka zaprosiła mnie do siebie. Urządzała swoje trzydzieste urodziny. Poszłam tam, chociaż wiedziałam, że moje serce znowu będzie cierpiało. Wpadłam na Kubę, nasze oczy od razu się spotkały. On wciąż patrzył na mnie jak kiedyś! Uciekłam do kuchni, żeby nie dać mu okazji do rozmowy. – Wiesz, ja i Kuba chyba weźmiemy ślub – wyznała mi po chwili Aga. – Tak szybko? – zdziwiłam się i poczułam, że mi słabo. Nalałam sobie szklankę wody. – Kuba to świetny facet. Trochę nieśmiały, ale wspaniały. Jego ojciec ma firmę w Hiszpanii i możemy tam jeździć na wakacje – ciągnęła Agnieszka z zachwytem. – Poza tym musimy wziąć szybko ślub, bo jestem w ciąży. Zachłysnęłam się wodą, którą popijałam. Przed oczami pojawiły mi się mroczki. Ale przecież nie powinnam zazdrościć szczęścia koleżance! To nic, że ja też już skończyłam trzydziestkę i nie mam ani faceta, ani szansy na dziecko i udany związek… – Ula, dobrze się czujesz? – zapytała z niepokojem Agnieszka. – Jestem trochę osłabiona. Ostatnio dużo pracuję – usprawiedliwiłam się. – Gratuluję ci. Bardzo się cieszę, ale pójdę już. Położę się. Jutro znowu muszę wstać o świcie. Mam sporo koniec roku – skłamałam. – Oczywiście – odparła Aga przejęta. – Kuba! – zawołała w głąb mieszkania. – Zawieź Ulę do domu – poprosiła Znów mi zabrakło tchu. Kuba, widząc, co się dzieje, od razu złapał kluczyki i wyprowadził mnie z mieszkania. Nieplanowana zemsta Jechaliśmy w milczeniu. Kiedy zatrzymał się przed moim blokiem, poprosił, abym jeszcze nie wysiadała. – Myślę o tobie cały czas – odezwał się nagle wbity w siedzenie kierowcy nim smutny, porzucony psiak. Popatrzyłam na niego nieprzytomnymi wzrokiem. – Przecież jesteś z Agnieszką, będziecie mieli dziecko – wyszeptałam. – Powiedziałaś kiedyś: „Jesteśmy tylko znajomymi”. Wtedy, na przyjęciu… A ja do ciebie szedłem przekonany, że będziemy tylko ty i ja… Po twoich słowach było mi wszystko jedno, co się stanie. Potem z Agnieszką potoczyło tak szybko… Ale dzisiaj, jak cię zobaczyłem, wszystko we mnie odżyło. Ula, nie będę mógł bez ciebie żyć – wyszeptał, ujął moją twarz w dłonie i zaczął mnie całować. Nie broniłam się. Chciałam wynagrodzić sobie niemądre zachowanie sprzed roku, kiedy go straciłam. Całowaliśmy się namiętnie i zachłannie, jakbyśmy chcieli nasycić się sobą na zapas. Niestety, wrodzona uczciwość i lojalność wobec ciężarnej koleżanki nie pozwalała mi tego dłużej ciągnąć. Oderwałam się od Kuby i wyskoczyłam z auta. Tak zaczął się jeden z najgorszych okresów w moim życiu. Świadomość, że Kuba kochał mnie równie mocno jak ja jego, i że straciłam go przez nieśmiałość i brak wiary w siebie, mnie dobijała. Kuba dzwonił do mnie, wysyłał esemesy z prośbą o spotkanie, ale nie chciałam ranić koleżanki. On jednak nie odpuszczał. Wiedząc, co do niego czuję, parł do przodu niczym taran. Teraz wreszcie mogłam się przekonać o sile jego miłości. W końcu pewnego dnia poprosił mnie o ostatnie spotkanie. Zgodziłam się. Wszedł i bez słowa usiadł na kanapie. – Agnieszka chce, żebyś była druhną na naszym ślubie – zaczął. – Nie mogę nic zrobić, żeby do tego nie doszło. – To nic – uśmiechnęłam się smutno i przysiadłam obok niego. – Dam radę, oczywiście. Jak zawsze. Patrzyliśmy na siebie, lekko dotykając swoich dłoni i nie mogąc zrobić nic więcej. Z letargu wyrwał nas dzwonek do drzwi. Wstałam i podeszłam zobaczyć, kto to się zjawił. Spojrzałam w wizjer i zamarłam z wrażenia. Po drugiej stronie drzwi stała moja była przyjaciółka. – To Agnieszka! – szepnęłam do Kuby. – Wejdź do mojej sypialni. Nie chcę, żeby się zdenerwowała, a na pewno tak będzie, jak cię tu zobaczy. Zawsze wiedziała, że mi się podobasz. Gdy Kuba zamknął za sobą drzwi, wpuściłam Agnieszkę do środka. – Co ci się stało? – zapytałam, widząc jej smutną twarz. – Muszę ci coś powiedzieć, bo już dłużej tak nie mogę! – jej oczy napełniły się łzami. – Pogubiłam się… Nie wiem, co robić. To dziecko nie jest Jakuba. – Jak to? Co ty mówisz? – spytałam w najwyższym zdumieniu. – Poznałam kogoś i go zdradziłam. Tamten chłopak chce z nami być, ale Kuba zapewniłby i mnie, i dziecku lepsze życie. No i ta Hiszpania… Przecież tutaj niczego się nie dorobię – chlipała. Nie wierzyłam własnym uszom. Chyba jednak nie znałam Agnieszki. Nie miałam też wpływu już na to, co się dalej wydarzyło. Z sypialni wyszedł Kuba. Jego twarz była skamieniała z bólu i złości. Agnieszka popatrzyła na niego przestraszona, potem spojrzała ze zdumieniem na mnie. Spuściłam wzrok. Co miałam powiedzieć? Że nie jest tak, jak myśli? – No to już wszystko wiesz – wycedziła i znowu spojrzała na Jakuba. – Ja chyba też już wszystko rozumiem. Jesteście siebie warci. Zawsze byliście! Milczeliśmy oboje. – Naprawdę cię lubiłam – rzuciła do niego, wychodząc. Gdy zamknęły się za nią drzwi, chwilę staliśmy w milczeniu. Kwadrans temu chcieliśmy się żegnać na zawsze, a teraz mogliśmy zacząć wszystko od nowa… Powoli, jakby nie dowierzając biegowi wypadków, podeszliśmy do siebie. – O mały włos straciłbym ciebie na zawsze – westchnął Kuba. Więcej listów do redakcji: „Teściowa to hetera, która ciągle mnie krytykuje i poucza. W uszach mam tylko jej ciągły jazgot”„Nasza miłość przetrwała życiowe burze, a pokonały ją drobne nieporozumienia. Mąż odszedł bez wyjaśnienia”„Mąż zdradził mnie z moją przyjaciółką, a ja postanowiłam, że już zawsze będę sama. Życie zdecydowało inaczej...” Dwa lata temu zakochałam się w mężczyźnie na którym mi bardzo zależało, miał mniej więcej podobną chorobę do mojej( CHAD). Bardzo dobrze się rozumieliśmy , naprawdę był mi bliski, chyba nikt do tej pory oprócz mojej pani psycholog tak dobrze mnie nie rozumiał. ale od początku był pewien problem otóż on był żonaty, tzn był w separacji z zoną. do jego konfliktu z żona doszło zanim się jeszcze poznaliśmy głównie z powodu jego choroby, już wtedy z nią nie mieszkał. w dodatku moja najbliższa rodzina nie akceptowała tego związku ze wzg. na swoje radykalne katolickie poglądy( jak wiadoma taki związek wg prawa kościelnego jest grzechem). spotykaliśmy się przez ok pół roku. w końcu mój ojciec postawił mi ultimatum ze jeśli chce być z moim ukochanym to mam się wynosić z domu i żyć na własna rękę albo zostaje w domu i z nim zrywam. i pewnie wybrałabym pierwszy sposób - wyprowadzka i praca ( nawet podjęłam prace na cały etat ale nie dałam rady i przerwałam) gdyby nie to, że właśnie z powodu mojej choroby( chroniczne bóle ciała i zmęczenie) nie jestem w stanie pracować na cały etat jak na razie. dodatkowo on sam był w trudnej sytuacji finansowej i zdrowotnej więc wspólnie wtedy nie mogliśmy zamieszkać. oficjalnie dla rodziców zerwałam z nim . ale potem jeszcze się raz spotkaliśmy pod pretekstem że muszę oddać mu jego książki. powiedział mi wtedy że kocha mnie i będzie na mnie czekał. po jakimś czasie przestał jakoś dawać jakiś znaki życia, zaczęłam się martwić że może znowu miał próbę. w końcu odpisał że jest w ciężkim stanie, ze już przestaje wieżyc w ten związek , że jest za słaby, że on swoją chorobą mnie tylko pogrąży, ze on nie nadaje się do związku. już wcześniej czasem mówił mi takie rzeczy ale ja chciałam być z nim na dobre i złe ,mimo wszystko. wiec byliśmy razem dopóki mój ojciec nie postawił sprawy tak ostro. tak się złożyło że ja nie długo potem tez wpadłam w poważny kryzys (co jeszcze było innymi czynnikami spowodowane), i w końcu sama uznałam że skoro on nie ma siły na ten związek , to nie powinnam tak zabiegać o to , zresztą nie miałam siły już o to zabiegać , zobojętniało mi to , bo wtedy naprawdę okropnie się czułam i już wszystko traciło dla mnie znaczenie, a ta sprawa tylko dodatkowo mi komplikowała mój stan. najgorsze jest to że od ostatniego spotkania komunikowaliśmy się tylko smsami i nie mogliśmy porozmawiać jasno i szczerze o tym co się w nas naprawdę działo. tak więc skończyło się , w dodatku zostało tyle spraw nie wyjaśnionych. po kilku miesiącach kiedy wyszłam z załamania zaczęłam za nim tęsknić, napisałam więc do niego maila czy nie chciałby się spotkać. odpisał ze jest za granicą, i że i tak on nie nadaje się do żadnego związku. "żegnaj ", ciach!- miałam wrażenie po tym mailu ze on ma do mnie o coś pretensje, jakąś niewypowiedzianą złość, ale słowo "żegnaj" pozbawiło mnie wszelkiej nadziei na kontakt z nim. minął rok od tego maila, a ja czasem znowu popłakuje z tęsknoty za nim. mogłabym coś jeszcze zrobić i napisać do niego maila jeszcze raz i wyjaśnić mu że ja wtedy tez się źle czułam, dowiedzieć się co u niego słychać , jak on się czuje albo ostatecznie przekonać się że on ze mną nie chce albo nie może być i w końcu dałabym sobie spokój. jednak sama często się zastanawiam czy ja mam sił na to żeby z nim być , w końcu pracuje tylko na pół etatu nie radze sobie ze sobą. może najpierw powinnam uporać się ze sobą stopniowo unormować swoje życie a dopiero myśleć o związku z nim. tylko że taka stabilizacja może potrwać z 5 lat jak nie więcej w moim przypadku, a potem może się okazać ze jest już za późno. więc może lepiej być samemu,bo drugi raz to ja się raczej już nie zakocham, skoro ciągle kocham właśnie jego. wkurzają mnie teraz dodatkowo moi rodzice , ciągle mi nagabują że powinnam sobie poszukać jakiegoś faceta to na pewno wyzdrowieję, gadają ze wychodzić za mąż to można nawet bez uczucia wielkiej miłości, że z czasem się miłość sama przyjdzie ip bzdety.. sami zamieszali w moim życiu a teraz się dziwią że jestem samotna i nieszczęśliwa. nie wiem już co robić ,ale na pewno nie posłucham ich rad. Mam 20 lat. Mój problem jest związany z moim chłopakiem. Polega na ciągłym analizowaniu: jego zachowania, mowy, wyglądu, wszystkiego. Ciągle muszę się zastanawiać czy nie popełniam błędu, czy on jest tym jedynym, czy na pewno go kocham, czy za nim tęsknię, czy cieszę się na jego widok, czy wszystko dokładnie mi w nim pasuje, czy mnie pociąga. Wynajduję przeróżne wady, nieraz nieistniejące, albo wyolbrzymiam coś, co faktycznie nie do końca mi pasuje, ale nie ma większego znaczenia dla związku. Jest to błędne koło, ponieważ w rzeczywistości bardzo chcę z nim być, zależy mi, nie wyobrażam sobie była z kimkolwiek innym, czy też jego z inną dziewczyną, mój chłopak jest moim najlepszym przyjacielem i bratnią duszą, ale czasem się boję, że może tylko przyjacielem. Patrząc na innych chłopaków, którzy niekoniecznie mi się podobają, zastanawiam się czy mogłabym z nimi być, czy mi się podobają, nieraz wymyślam, że jestem któremuś z nich przeznaczona. Jestem też bardzo wpływowa, np. wyczytałam, że wybieramy parterów podobnych do naszych rodziców i zaraz wymyśliłam, że kolega mojego chłopaka na pewno mi się podoba, bo pewne cechy przypominają mi mojego ojca, a ponadto nie znoszę go, a przecież nienawiść rodzi namiętność i miłość. Tego typu epizodów z różnymi chłopakami było mnóstwo, a raz wymyśliłam nawet, że jestem lesbijką i naprawdę w to przez pewien czas wierzyłam, na szczęście to mi przeszło. Nie potrafię wyjść z tego koła, odpowiadam sobie w kółko na te same pytania. Kiedy już odpowiem i czuję się usatysfakcjonowana, już po chwili wraca stres i uczucie nierozwiązanej sprawy i muszę zacząć na nowo. Wszystko, żeby się upewnić, mieć pewność, choć wiem, że to bez sensu, bo te pytania nie mają końca, trwam w tym stanie już prawie 2 lata i wiem, że go nie zostawię i nie chcę sobie uprzykrzać życia. Myślom tym towarzyszy ciągły lęk, uczucie niepokoju (zwłaszcza rano - nawet jak wieczorem czuję się już lepiej, budzę się z uczuciem niepokoju), jest mi niedobrze, mam napady gorąca i duszności, którym towarzyszy przyspieszona akcja serca. W skrajnych wypadkach nie mogę już na mojego chłopaka patrzeć, odrzuca mnie od niego, denerwuje mnie każde jego słowo, podczas gdy w dniach, kiedy jest prawie całkowicie dobrze jestem szczęśliwa i nieraz wręcz płakałam z radości, że jest przy mnie i bałam się, że odejdzie, że coś mu się stanie. Raz też wymyśliłam, że na pewno zginie w wypadku samolotowym, którym miał lecieć na wakacje i wierzyłam w to tak silnie, że patrząc na niego miałam wrażenie, że już umarł i nie mogłam normalnie funkcjonować. Wszystkie te objawy mają charakter fazowy: od momentu euforii i obawy, że mnie zostawi do skrajnej depresji i braku chęci do życia i widzenia go. Mam to, jak pisałam, prawie 2 lata. Objawy nie są już tak silne jak na początku, być może nauczyłam się już z tym w pewien sposób żyć, jednak wciąż występują, choć mają raczej charakter czysto depresyjny. Są momenty kiedy jest całkiem dobrze i o niczym nie myślę, a następnie czuję się źle i trochę myślę, choć jest to zminimalizowane. Chciałam jeszcze dodać, że objawy wystąpiły zaraz na początku związku, dokładnie kiedy dowiedziałam się, że on też chciałby ze mną być. Pojawiło się pytanie „czy ja na pewno chcę” i w ten sposób zaczęło się to wszystko. Z dnia na dzień przyszły wszystkie objawy depresyjne, pomimo iż wcześniej byłam w chłopaku zakochana do granic możliwości. Objawy te przypomniały mi sytuację z przeszłości, kiedy to wpakowałam się w związek z chłopakiem, który odrzucał mnie fizycznie, a ja próbowałam sobie wmówić uczucie do niego i męczyłam się około 2 miesięcy. Rozmawiałam z osobami, które miały identyczne objawy, a psycholodzy stwierdzili im nerwicę natręctw lub obawę przed bliskością, czy jakiś problem zastępczy. Chciałabym wiedzieć, czy te objawy pasują do którejś z wymienionych, czy faktycznie oszukuję się i nie kocham swojego chłopaka, a to skutkuje tego typu objawami. Bardzo zależy mi na odpowiedzi i z góry za nią dziękuję. KOBIETA, 19 LAT ponad rok temu Pierwsze objawy autyzmu Autyzm to dziecięce zaburzenie rozwojowe. Częściej występuje u chłopców niż u dziewczynek. Sprawdź, co jeszcze warto wiedzieć na temat autyzmu. Obejrzyj film i dowiedz się, jakie są jego pierwsze objawy. Po pierwsze, jeśli nic nie czujesz do chłopaka, który Cie adoruje, na pewno się z nim nie wiąż, bo związek nie będzie szczęśliwy, nie będzie udany, a tylko go rozczarujesz/zawiedziesz, zrobisz nadzieje z góry wiedzac, że raczej nic z tego. A co do Twojej sympatii - musisz odpuścić. Musisz się odkochac i postapić własnie na odwrót. Nie szukac kogoś, kto będzie podobny do chłopaka, w którym jesteś zakochana, tylko własnie inny. Nie ma sensu szukac kogos kto będzie Ci przypominał kogoś innego, bo wtedy będziesz go porównywała do tamtej osoby i nie zauwazysz jego indywidualności, będziesz miała pretensje, że nie jest taki jak sobie wyobraziłas. Nie szukaj kogoś jak ktoś, poszukaj kogos w kim się zauroczysz, kto będzie dla Ciebie. Jeśli będziesz szukała tego jednego prawdopodobnie zaden nie bedzie spełniał Twoich oczekiwań, bo nie będzie tym kogo tak naprawde pragniesz. Ocierałam łzy, kiedy ty wybuchłeś mi śmiechem prosto w twarz! Zawsze będziesz mój, bo nigdy nie zabronisz mi marzyć . . . MIŁOŚĆ ? jak będę chciała pocierpieć , to przytrzasnę sobie rękę miała na niego wyje*%$#@bane , ale praktycznie to przegryzała wargi gdy ktoś wypowiedział jego imię ..` Chciałabym tylko, żebyś powiedział mi coś miłego i co wieczór życzył słodkich snów..' Bo stoisz na półce do której nigdy nie dosięgnę :c co jest gorszee ? . Dostać smsa '' Z nami koniec '' czy mieć świadomość , że jedyna osoba w twoim życiu jest przeciw tobiee ? i nagle sobie uświadamiasz że to nie było warte , ze stoisz ze związanymi rękami i mimo chęci nie możesz nic zrobić . Boli, prawda ? Wiesz co jest gorsze od płakania w poduszkę? Pustka. Taka chwila kiedy po prostu siedzisz i wpatrujesz się w niebo, wiesz, że nie możesz nic zrobić i ogarnia cię to przerażające poczucie bezsilności, które zżera cię od środka. A Ty nie robisz nic. Po prostu się przyglądasz.. To zabawne, że ktoś może złamać Ci serce, a Ty mimo to wciąż Go kochasz, tylko, że tymi połamanymi częściami. - I co mam ci napisać ? że tak bardzo tęsknie ? że analizuję wszystkie wspólne chwile ? że tak bardzo tęsknie za czasami , kiedy udawałam obrażoną , a ty bez słowa przytulałeś mnie najmocniej jak umiałeś i czekałeś , aż mi przejdzie ? chcesz poczuć jego zapach znajomy.. Wyciągasz dłoń i nie chwyta jej nikt ... :((" Chce upaść i jak dziecko szlochać... Nigdy nie powstać, nigdy nie kochać... Płomień, który Cię sparzył, to ten sam, przy którym się grzałeś... ...Nie Trać Czasu Z Kimś Kto Nie Ma Go, Aby Go Spędzać Z Tobą... Tyle miałeś czasu by zatrzymać ją, nie zrobiłeś nic i wypuściłeś z rąk.. Bliski memu sercu, choć dłoniom tak daleki... Być kochanym- jedno z tysiąca głupich marzeń Nigdy nie zapomnę bo nie rezygnuję ze swych najlepszych wspomnień :( "Aniołku...płaczesz? - Tak. Dlaczego? - Bo kocham..." Gdy ktoś kto mi jest światełkiem gaśnie nagle w biały dzień... Gdybyś był, a nie bywał… Gorszą tragedią niż złamane serce jest przeoczona miłośc... Miłość to gra...kto pierwszy powie kocham przegrywa... Moje serduszko bije tylko dla Ciebie... ale Ty tego nie widzisz :( Wiem, że to nierealne.. ale chce byś należał tylko do mnie :(( Na twarzy uśmiech w sercu ból... kocham chłopaka który nie może być mój.. x( Tak wiele bym dała.. abyś był zawsze przy mnie... Ty jesteś jak słońca promienny blask.. o Tobie mysle ciągle cały czas... Kochanie moje oczy Twoje ciągle po nocach mi się śnią... Nie ma takiego snu abyś w nim nie był..Cząstka mnie umiera, nie ma na to lekarstw... Nie chcę przeszkadzać w Twym życiu... W Twoim sercu zabrakło dla mnie kąta... Nie zrozumiem tego nigdy, ale muszę się poddać... Miłość jest jak wiatr, raz silniejsza, a raz słabsza.""Miłość jest męką, brak miłości śmiercią."Bo Książę zbyt szybko zapomniał, że miał kochać. Zanim zrozumiesz jak bardzo kochałeś ja ona zapomni już świat twych rak słowa zmniejszają uczucia. sprawiają, że to, co w głowie było wielkie i wspaniałe.. staje się okrutnie zwyczajneNiebezpiecznie jest wierzyć ze coś trwa wiecznie ".."I zrozumiałam że miłość przegrała, zostały wspomnienia... nie będę nic zmieniać..Każde głębsze uczucie prowadzi do cierpienia. Miłość bez cierpienia nie jest miłością. - J. TwardowskiWilliam Shakespeare - Mów szeptem, jeśli mówisz o ma miłości być tyko gorzka i trudna,nieodwzajemniona i nieszczęśliwej miłości nie ma!Nikt nie jest sobie bardziej obcy,niż dwoje ludzi, którzy się kiedyś kochać a nie tylko mówić. . .Miłość to partia kart, w której wszyscy oszukują: mężczyźni, by wygrać, kobiety, by nie zabija...miłość rani...miłość odchodzi i życie chrzani...:Sztylet przebił jej duszę, a ciało opustoszałe próbuje żyć...Z przyzwyczajenia jeszcze patrzę na telefon i wtedy przypominam sobie, że Ty już nie zadzwonisz ..- On nawet mnie nie widzi ..- A może Ty nie widzisz jak on patrzy ..?l-Mówi się: "Jak kocha to wróci-Co wtedy jeżeli druga osoba pomyśli tak samo? Dobrze, że Cię poznałam... Lecz źle, że pokochałam..."Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak gdy trawa znowu staje się zielona a niebo niebieskie, to już wiesz... że się zakochałeś. Czuję Twój smak słyszę jak Ci bije serce Czujesz mój dotyk i to serce mówi jeszcze Już teraz wiem za czym tak naprawdę tęsknię Znów jesteś ze mną Boże nie chcę nic więcejKarmisz mnie zazdrością, jakbyś chciał pokazać kim byś mógł być dla mnie...Czy uznają, ją za dziwaczkę, gdy powie, że mimo wszystko, dalej będzie na niego czekać? To szaleńcy wymyślili była idealna. Miała swoje wady. Swoje zgryzoty. Swoje głupie nawyki. Ale to wszystko gasło, gdy nasze spojrzenia się oddalaj się teraz, trzymasz w dłoniach mój świat...Miłość nie patrzy oczyma ciała, lecz oczyma jest krótkie, ale miłość mi znak, dla Ciebie zostawię to co bojąc, że się zgubie - poszłabym za Tobą na koniec wezmę klej i posklejam serca, Ty weź kredki i dorysuj mi uśmiechI choć wie, że z tego nic nie będzie, wciąż spogląda na Twe zdjęcieCzasem serce przejmuję kontrolę nad rozumem i dąży drogą w człowieka, to znaczy mieć czas, nie śpieszyć się, być obecnym dla to dwie samotności, które spotykają się i wzajem to oszczędność czasu zakochać się od pierwszego w życiu nie polega na tym, żeby być kochanym. Największym szczęściem jest zakochać się, nie kochając, niż odkochać, kiedy się miłość nie wyczerpuje się nigdy. Im więcej dajesz, tym więcej ci jej miłujemy, ponieważ Bóg pierwszy umiłował - wszędzie jej pełno, a każdemu jej brakTrzeba być trochę podobnym, by się rozumieć, nieco różnym, by się kochaćZ prawdziwą miłością jest jak z duchami - wszyscy o nich mówią, ale mało kto je widzą, uszy... słyszą, a serce... i tak wie swojeLudzie, których kocha się z całego serca, nigdy się nie może istnieć tylko dzięki gdzie jest wielka miłość, zawsze zdarzają się jest nade wszystko darem z musisz nic mówić, wystarczy, że jesteś obok...Patrz, ale nie dotykaj, dotykaj, ale nie smakuj, smakuj ,ale nie połykaj... Kocham, gdy się uśmiechasz... tylko dla mnie...Bo Razem raźniej Nam rozegrać tak dziwnie rozdane Karty...bo trzeba Krok za Krokiem Iść, by być dla Siebie jeszcze bliższym...A Ona czeka(ła) na Niego cierpliwie w deszczu, na stacji...Usta całowane nie tracą uroku, ale odnawiają się jak księżyc. Tu leże moje serce wyrwane z głębi ..siłą. A tak bardzo boli... Chciałabym każdego dnia budzić się obok CiebieAnd then you came... Like an angel in the sky...By zasnąć w Jego ramionach jak tuliłam Ciebie pierwszy raz... zwariował nagle cały tamtych chwil miasto pachnie Tobą, mosty, parki, tamtych chwil każdy kogo mijam, wygląda tak jak TyPamiętam jak razem z letnim deszczem, spadłeś z nieba mi. Każdy potrzebuje kogoś, komu może zaufać...Przytul mnie i nie mów jedno słowo zawstydzona tak jak owoc runienię jeśli się do nigdy nie stracisz. Dla siebie szukam miejsca... biegnę wciąż w poszukiwaniu Cię? To znaczy, że nie był Ciebie MiłośćBezKłamstw WieszNieOdDziś - WŻyciuTakNieMożeByćRęce się nie splotą,Oczy nie zobaczą,Ciała nie poczują,Serca nie odnajdą...Słuchaj po prostu głosu swego serca. Ono wie ma ducha była wypełniona jej postacią,jej głosem,jej zachowaniemPrawdziwa miłość istnieje tylko w marzeniach...Tylko Przykryj Mnie Szeptem Na Koniec Dnia I Powiedz, Że Kochasz...Dotknąłeś delikatnie dłoni... ukradkiem?Zniewoliłeś spojrzeniem... przypadkiem?Zostawiłeś na skroni oddech gorący... niechcący?Zamknęłam słodkie jeszcze...Chcę znów wierzyć w miłość, mieć siłę by wstrzymać łzy, zatrzymać czasDajesz mi siłę, której tak brakuje mi...Nie szukaj pięknych słów... znam dokładnie twoje myśli...Być z Tobą pragnę dziś... słońce niech pojawi się..Z Tobą chce oddychać...z Tobą dzielić każdy dzień...W związek trzeba wkraczać z otwartymi oczami...Nie rozbudzaj nadziei jeśli nie jesteś w stanie pokochać drugiego człowieka...Jestem tu, jestem tu z Tobą,cały świat zajął się sobą zapomniał o nas na długą nocMoje serce jest dla ciebie,wez i przytul je do siebieSmaku Twego nie znam, choć tak często Cię mam na końcu języka...Śle Ci serce swoje...tyś kochanie moje...Dajesz Mi siłę, której tak brakuje Mi...Szukaj mnie cierpliwie dzień po dniu I w całym tym tańca rozkoszy..Wciąż widziałam piękne twe oczy..Mów do Mnie jeszcze bo ciągle Mi mało,niech mówią Twoje usta i mówi Twoje ciałoZa jedno spojrzenie oczu Twych mogłabym cierpieć do końca dni mych...Najchętniej zamknął bym cię w klatce,bo kocham na Ciebie dawno jestem przy Tobie Choć nawet jeszcze nie znamy się Opadłam by noc dokończyć w Twych ciepłych ramionach..Pierwsze poznane serce jest tym, do którego zwracamy się delikatnie.. .Dotknij - ale ukradkiem... Obejmij - ale stanowczo... Rozkochaj-tylko miłościąOczy widzą,uszy - słyszą,a serce - i tak wie swoje...Twe serce grzało me ciało...I już nie mieć żadnych spraw do nikogo... i tylko błagać Boga, by choć raz,umrzeć z miłościMiłość to złote schody po których serce wstępuje do niebaTak często Cię widzę, choć tak rzadko spotykam...Miłość jest jak wiatr...nie widzisz jej, ale ją czujesz...Wiem,że przyjdzie taki czas,gdy zawołasz mnie i znów będę już tylko tam...tak gdzie Ty...Chcę o Tobie zapomnieć, Ale jakoś nie mogę. Kochać kogoś to znaczy dać mu to,co ma się w sobie najlepszegoGdziekolwiek jesteś...czekamNiech ten dzień nie minie nigdy mnie... Niech stanie się,co nam pisane...Wciąż uśmiechasz się do mnie, Ciągle wchodzisz mi w zawsze zwycięza, trzeba w nią bardzo wierzyćCzasem jedna kropla miłości znaczy więcej niż ocean rozumu!Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby, kiedy będziesz siedział obok niej i będziesz wiedział, że ona nigdy nie będzie nie mów o uczuciach, jeśli naprawdę nie istnieją...Może gdyby te nasze słowa, te kamienie rzucane bezmyślnie, w porę złapać, zanim spadły na dno serc...Wyruszę na koniec świata jeżeli Ciebie znajdę tam_____________________________________Wystarczy?

kocham faceta z którym nie mogę być